PODZIEMNY PRZEPŁYW ŁODZIAMI

Dnia 9 czerwca wraz z klasą 5a i 5c wybraliśmy się na wycieczkę do Tarnowskich Gór.

Pierwsza w programie naszego wyjazdu była „Sztolnia Czarnego Pstrąga” -jedyna w Polsce wciąż działającą sztolnia odwadniająca, w której zeszliśmy schodami 20 metrów pod powierzchnię  (docelowo znaleźliśmy się 30 metrów pod nią). Tam czekała na nas największa atrakcja: podziemny przepływ łodziami (ok. 600 metrów) przy świetle lamp karbidowych. Niektórym aż zmroziło krew w żyłach! Przewodnik wprawiał łódki w ruch, odpychając się od ścian sztolni zwanych ociosami. Jednocześnie snuł opowieści o dawnym górnictwie.

Na trasie sztolni przesuwaliśmy się pod 3 bramami. Jedną z nich była „Brama Szczęścia”. Było tam dużo stalaktytów, z których kapała woda: jeżeli woda skapnęła na rękę oznaczało to, że w przyszłości będziesz bogaty, jeżeli na głowę -mądry, a jeśli na plecy -miało to zwiastować ciężką pracę.

Drugim punktem wycieczki była Kopalnia Srebra, w której uruchomiono pierwszą na Górnym Śląsku maszynę parową. Najpierw oglądaliśmy film o historii srebra, a później zwiedzaliśmy eksponaty, które były w posiadaniu muzeum oraz zjechaliśmy 40 metrów w dół, gdzie zobaczyliśmy: Szyb Anioła, Szyb Żmii oraz Szyb Szczęść Boże. Przewodnik oprowadził nas po kopalni. Idąc korytarzami często musieliśmy się pochylać, aby uniknąć urazu głowy, ponieważ strop był bardzo nisko. I wcale nie pomagały nam grube kaski, które mieliśmy na głowach. Zwiedzając kopalnię, poczuliśmy klimat dawnej górniczej pracy i przepłynęliśmy łodziami podziemną rzekę o dł. 270 metrów. Minęliśmy też źródełko, z którego kapała woda. Jeśli dotknąłeś ją ręką i raz przetarłeś po czole, stawałeś się mądry, a jeżeli zrobiłeś to drugi raz -przemądrzały.  

Po wyjściu z kopalni pełni wrażeń udaliśmy się do McDonalda – każdy zamówił coś innego, według własnych upodobań. Najedzeni i roześmiani ruszyliśmy w dalszą drogę.

Ostatnim punktem wycieczki było Muzeum Chleba, Szkoły i Ciekawostek w Radzionkowie. Obejrzeliśmy tam film o tym, jak od zamierzchłych czasów powstawał chleb, i że nigdy nie wolno go marnować, bo inni głodują. Piekliśmy też sami bułeczki i oglądaliśmy przyrządy do mieszania i wypiekania chleba i ciasta oraz dawne przedmioty codziennego użytku. Zobaczyliśmy tam również dawną klasę szkolną ze starymi ławkami, tabliczkami, rysikami, elementarzami, tornistrami i mundurkami. Siedząc w ławkach i rozwiązując zadania, mogliśmy przez chwilę poczuć się jak uczniowie tamtych czasów.

Potem trzeba było już niestety wracać. Droga powrotna trochę się dłużyła z powodu korków, ale czas umilał nam wspólny śpiew i film, który oglądaliśmy w autokarze. Wróciliśmy około 19.00 i rozeszliśmy się do domów.

Na wycieczce było bardzo fajnie i wszystkim się podobało.

Lidia Adamów i Oliwia Brózda z kl.5a