Mgr Karol Gołąb

Mgr Karol Gołąb – nauczyciel muzyki

Edukacja

Droga życiowa każdego człowieka jest inna. Są jednak takie jej fragmenty, które wszyscy przebywamy. Myślę o szeroko pojętym wykształceniu, dziś nazywanym edukacją. Pamiętam niezdarne próby odwzorowania kształtnych liter, pisane piórem ze stalówką, maczanym w kałamarzu z atramentem, liczydło przytroczone do tekturowego tornistra, a w nim patyczki, liczmany i kasztany, elementarz Falskiego oraz pierwsze lekcje z wychowawczynią J. Niezgodową w budynku Szkoły Podstawowej nr 1 przy Rynku. Wówczas podstawówka była siedmioklasowa. W obszernych klasach na piętrze uczyły się dziewczęta, a na parterze chłopcy. Klasa piąta i szósta musiała wędrować do sal znajdujących się obok myślenickiego magistratu. W roku szkolnym 1960/61 mój rocznik /47/ poszedł do nowego budynku. Byliśmy wówczas pierwszym rocznikiem siódmoklasistów myślenickiej Tysiąclatki, która od tamtej chwili stała się koedukacyjna.

Tysiąclatka

W PRL-u był taki czas, kiedy podjęto hasło budowy tysiąca szkół, na 1000-lecie państwa polskiego. Dziś trudno ocenić, czy pomysł ten zrealizowano, ale w Myślenicach szkołę wybudowano – na terenach należących w przeszłości do księcia Lubomirskiego.

Pierwszego września 1960 roku, wkroczyliśmy w mury nowej Szkoły Podstawowej  Nr 2. Wtedy wszystko było nowe. Pełniący obowiązki dyrektora Antoni Miodoński miał sporo pracy. Sala fizyki   i chemii była pusta, podobnie jak i sala gimnastyczna. Przed budynkiem roztaczał się widok na plac budowy. W dni deszczowe do szkoły zdążaliśmy po „chodniku” z desek. Wychowawczynią naszej klasy 7a została polonistka Z. Żarow; osoba energiczna, pogodna, rozmiłowana w twórczości naszego wieszcza Adama Mickiewicza. Fragmenty ksiąg z „Pana Tadeusza” recytowaliśmy na pamięć. Nasza wychowawczyni znała na pamięć wszystkie księgi. Tak! To pokolenie recytowało nie tylko utwory Mickiewicza, ale również poetów rzymskich i greckich.

Matematyki, fizyki i chemii uczył nas dyrektor A. Miodoński. Nadmiar jego obowiązków związanych z uruchomieniem nowej szkoły sprawił, że często zamiast uczestniczyć w lekcji, goniliśmy po piętrach, aż na poddasze, gdzie były mieszkania dla nauczycieli.

Bardzo cieszyliśmy się z pięknej sali gimnastycznej, może dzisiaj zbyt niskiej, ale wtedy grało się na niej tylko w koszykówkę. Lekcja wf-u to 45 minut gimnastyki!! Ścieżka gimnastyczna to była codzienność. K. Wójcik i H. Bicz zadbali o nasz rozwój fizyczny. Ich pedagogiczny trud pozostaje do dzisiaj nie tylko w naszej pamięci.

Rok w ostatniej klasie podstawówki minął szybko. Moi koledzy i koleżanki: Marian Kosek, Ryszard Tadeusiewicz, Kazimierz Kasprzycki, Jan Sroka, Jan Bałuk, Henryka Salawa, Maria Ambroży, Beata Kulig, Tadeusz Pilch, podobnie jak ja, wybrali dalszą naukę w liceum ogólnokształcącym.

Czas beztroskich chwil przeminął, wkraczaliśmy w wiek dojrzały.

Powrót

Czas przemienił uczniów myślenickiej Tysiąclatki, Marian został inżynierem, Ryszard profesorem AGH i jej rektorem, Kazimierz wybudował dom i warsztat stolarski, Jan był trenerem kadry juniorek   w siatkówce, Henia i Beata ukończyły filologię, a Marysia Akademię Rolniczą, Tadeusz fizykę i długo kierował myślenicką oświatą.

Po 15-latach znów powróciłem do szkoły mojego dzieciństwa. Tym razem już jako nauczyciel muzyki. Przyjmował mnie do pracy dyrektor Józef Bicz. Mile wspominam lata pracy w Szkole Podstawowej Nr 2 im. Bohaterów Westerplatte. Uczyłem przedmiotu artystycznego. Czy coś z tej pięknej dziedziny pozostało w moich uczniach? Dziś jestem już na emeryturze. Ze wzruszeniem patrzę na mury szkoły, w której moje życie zatoczyło swoisty krąg.