5. GMINNY KONKURS ORTOGRAFICZNY

Dnia 8 maja nasza szkoła po raz piąty zorganizowała Gminny Konkurs Ortograficzny o tytuł „Mistrza ortografii” dla uczniów klas IV–VII, który honorowym patronatem objął Burmistrz Miasta i Gminy Myślenice – Maciej Ostrowski. Wzięło w nim udział 18 uczestników reprezentujących 16 szkół gminy Myślenice. Uczniowie musieli zmierzyć się z trudnym, najeżonym pułapkami ortograficznym tekstem, ale poradzili sobie z nim doskonale. Jednak mistrz mógł być tylko jeden.

Mistrzem ortografii została Agnieszka Biela ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Myślenicach,

a wicemistrzami : Marek Muniak ze Szkoły Podstawowej w Porębie oraz Paweł Malinowski ze Szkoły Podstawowej w Drogini.

W przerwie, podczas oczekiwania na wyniki konkursu, zebrani obejrzeli przygotowany przez członków szkolnego koła teatralnego spektakl pt. „ O pięknej Parysadzie i ptaku Bulbulezarze” w reżyserii Anny Woźniak. Bezbłędnym Mistrzom ortografii rozdano nagrody rzeczowe, a wszyscy Mistrzowie swoich szkół otrzymali dyplomy, które wręczyli: dyrektor Beata Chrapek – Paciorek, przedstawiciele Wydziału Kultury, Edukacji i Sportu – Marta Bisztyga i Adriana Poradzisz oraz przewodnicząca konkursu – Monika Lemaniak. Dyplomy oraz nagrody ufundował Burmistrz Miasta i Gminy Myślenice – Maciej Ostrowski.

Gratulujemy zwycięzcom i dziękujemy wszystkim uczestnikom!


Tekst dyktanda

Rozterki artysty

   Pan Herakliusz z Grzegrzółek, chimeryczny artysta w żorżetowej koszuli lilaróż, wahadłowym ruchem przemierzał tam i z powrotem sublokatorski pokój pokryty brudnoszarą tapetą w papużki, gżegżółki oraz pokrzewki piegże. Nerwowo żuł grahamkę z rzeżuchą i otoczony aurą niewesołych myśli popadał w coraz większą chandrę.

   Jego ponad dwudziestoletnie zmagania z watahą nieustępliwych krytyków w końcu śmiertelnie go znużyły. Bądź co bądź to on jest natchnionym twórcą, a ta trzódka niby–znawców uzurpuje sobie prawo osądzania go. Część z nich twierdzi, że jego dzieła to bohomazy, a on sam mitręży czas na nicnierobieniu. Nieustanne zagraniczne wojaże to według nich przejaw próżniactwa i histeryczna ucieczka od jesiennej melancholii i negatywnych emocji rodzących się w jego jaźni. A przecież pięcioipółtygodniowe wczasy na Bahamach stały się dla niego niewyczerpanym źródłem inspiracji i zaowocowały cyklem porażających pejzaży będących melanżem arcysubtelnych barw i odcieni.

   A może by wyemigrować z tego niewdzięcznego kraju? Wówczas jako artysta na uchodźstwie udowodni, że jego życie może stać się pasmem sukcesów, a nowojorczycy lub tokijczycy lepiej potrafią ocenić jego niebłahe zasługi w dziedzinie malarstwa surrealistycznego.